Co chwilę dostaję zdjęcia , lub tabelki z wymiarami od moich podopiecznych, które z wielkim podekscytowaniem chwalą się swoimi wynikami i nie ukrywam, że chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham to, co robię 😉

Jednak, abyś nie pomyślała, że ja sama się obijam, dziś przedstawię Ci moją mini metamorfozę. 🙂 10 listopada – 21 grudnia zrobiłam na sobie eksperyment pod okiem mistrza kulturystyki.

Moje ciało wygląda (nie będę skromna) dobrze już pewien czas. Jednak jak wiadomo – zawsze może być lepiej 😉 A inna sprawa to fakt, że mam bardzo wąskie biodra, przez co moje nogi wyglądają dużo gorzej, niż gdyby te biodra były szersze. Moje nogi są bardzo blisko siebie, więc przez to ich górna cześć wizualnie jest po prostu duża. Byłam ciekawa, czy wgl jestem w stanie coś jeszcze z tym robić, ale czułam, że mam na udach, pośladkach oraz wewnętrznej partii ud jeszcze trochę tkanki tłuszczowej, co oznaczało, że jak najbardziej coś  można z tym zrobić.

Najpierw napiszę jakie są efekty po tych 41 dniach, a później będziesz mogła przeczytać co przez ten czas robiłam. Zapowiada się długi artykuł, ale może będziesz jedną z tych, która dobrnie do końca 😉

Efekty:

Moim problemem jak jak wspomniałam są jedynie nogi – wewnętrzna część ud. Jeśli chodzi o wymiary było i nadal jest 58cm. Z tym, że aktualnie tłuszczu juz praktycznie nie ma, za to mięśnia jest więcej – ta część również stała się twarda 💪. Mam bardzo wąskie biodra i dlatego zapewne ten rejon nigdy nie będzie wyglądał tak jakbym chciała. Chociaż kto wie – od dzisiaj moja taktyka znów trochę się zmieni- cały czas ewoluuje 😉

Jeszcze co do nóg – bardzo pozytywna zmiana właśnie w twardości + zobacz okolice zaraz nad kolanem wyprostowanej nogi – wisiał taki  fałdek, a teraz ta okolica jest pięknie podniesiona. Więc generalnie rzecz biorą nogi wyglądają lepiej.

Brzuch i talia: To mój konik i nie chciałam nawet, aby w tej kwestii się coś zmieniło. Jednak całe ciało się zmienia pod wpływem treningów i diety. Mimo że zupełnie do brzucha nie przykładałam uwagi, wystąpił efekt uboczny: spalony tłuszcz z tego miejsca całkowicie i ubyło w talii 2.5cm  Było 63cm, jest 60,5cm. No cóż, narzekać nie będę 😉

Tyłek powiększył się o 1cm, więc całkiem fajnie. No i jest bardziej krągły, co widać przede wszystkim z boku👍

Napięty biceps jest większy o prawie 2cm, choć na zdjęciu tego nie widać. Może kiepsko napięłam.

Plecki – tu opis tego co zadziało się wizualnie jest chyba zbędny, widać na zdjęciu co się porobiło 😉 i bardzo mi to odpowiada. Także postawa w codziennych czynnościach dużo lepsza. Siedzę codziennie 12- 15 godzin przy komputerze i czuję, że te plecy są mocniejsze, nic nie doskwiera w części lędźwiowej kręgosłupa (wcześniej jakieś drobne bóle od długiego siedzenia się zdarzały).

Co robiłam:

Dieta:
Pierwsze 2 tygodnie w 100% przestrzegałam zaleceń pana kulturysty.
Jadłam duże posiłki nawet 6-7x dziennie.

 

Śniadanie: omlety z jajek, płatków owsianych, banana + inne owoce.
Reszta posiłków: duża ilość kurczaka z warzywami i białym ryżem. To były jak dla mnie naprawdę spore posiłki i musiałam jeść całe.
Cheet day: co niedzielę wyżerka że śmieciowego żarcia przez całą niedzielę!🍫 😶 Jestem wielkim przeciwnikiem cukru i nawet wszelkich słodzików, więc nie łatwo było mi się przełamać. W niedzielę wsuwam czekoladę, chipsy, prażony ser z frytkami, lody itd. Jednak co do napojów – od 4 lat nie piję tych słodzonych płynów i tego zmieniać nie będę, bo ta kwestia bardzo uzależnia, a ja już od tego odwykłam na amen. 

Po 2 tygodniach śniadanie i niedzielne wyżerki zostały, ale zaczęłam jeść mniej posiłków i w mniejszych ilościach (czułam, że puchnę codziennie coraz bardziej, a lubię czuć się lekka po posiłkach. Poza tym bałam się, że te nogi staną się większe).
Zaczęłam wprowadzać też kasze, kanapki na ciemnym chlebku itd – podobnie jak jadłam wcześniej. Cały czas też pije pokrzywę, kawę zbożową i duże ilość herbaty. Wodę tylko na treningach i rano przed śniadaniem, ponieważ teraz jest zima, a ja jestem zmarzluchem i zimna woda ciężko mi wchodzi. Dopasowałam wszystko tak bardziej pod siebie, oraz nowo zdobytą wiedzę i trochę przestałam bać się węglowodanów.

Widzę teraz na sobie, że na początku przygody z dbaniem o sylwetkę i zdrowie człowiek musi jeść kompketnie inaczej, niż jak zostały mu tylko lekkie poprawki. Niby to oczywiste, ale nie mam na myśli kalorii, lecz cały system. Kaloriami natomiast zawsze trzeba żonglować, bo inaczej metabolizm umrze (w sensie zwolni 😉) i lepiej nigdy w to liczenie kalorii nie wchodzić. W tym jesteśmy zgodni razem z moim znajomym, który wygrał niejedne zawody w kulturystyce 😉

Treningi: 
Wszystko co osiągnęłam do 10 listopada praktycznie odbywało się bez siłowni i specjalnych sprzętów. Chciałam sprawdzić co dam radę zrobić z własnym ciężarem ciała, lub z obciążnikami tak do 5kg.

Okazało się, że można zrobić sporo, a nawet więcej niż osiągnęłam, bo jeśli zmodyfikowałabym te treningi jeszcze bardziej, tak czy siak obeszło by się bez siłowni. Wiem co mogłam zrobić, aby było jeszcze lepiej, tyle że ja lubię siłownię i to chyba trochę zepsuło mi eksperyment

W każdym razie od 10 listopada ćwiczę 4x w tygodniu z ciężarami większymi niż jestem w stanie 😉, robię to oczywiście seriami, a w tym 2x w tyg jest cardio – marsz 20min 7,3km/h

Nie będę tu pisać jakie robiłam ćwiczenia i w domu i na siłce, bo to mija się z celem – każdy potrzebuje czegoś  innego w zależności od tego co chce uzyskać i na jakim teraz jest etapie 😉

Jak widzisz kształtowanie sylwetki to nie takie hop-siup nawet dla kogoś, kto w temacie siedzi 10 lat 😉
Więc kochana pamiętaj, że cierpliwość i ciężka praca to klucz do sukcesu, a jak trzymasz się czegoś już dłuższy czas i to nie skutkuje, to zmień taktykę 🙂

Jeśli chcesz osiągnąć piękną sylwetkę i nie wiesz co konkretnie robić, zamów dietę i plan treningowy,  lub płytę DVD treningiem na płaski brzuch, krągłe pośladki i piękne nogi 🙂

Leave a comment